Ho ho ho i yo ho ho czyli Mikołaj w pirackim motywie


Dzisiaj po raz kolejny spotkaliśmy Świętego Mikołaja, tym razem w Amiens na spotkaniu pracowniczym. Motywem przewodnim byli piraci co według mnie naprawdę było świetnym pomysłem bo widziałam, że każde dziecko było zachwycone bez względu na płeć.
Były trampoliny, zjeżdżalnie, strzelnice, rzuty do celu i wiele różnych fajnych zabaw i myślę, że żadne dziecko nie nudziło się ani odrobinkę. No może tylko wtedy kiedy trzeba było stać w kolejce do strzelnicy bądź do Świętego Mikołaja i oczywiście po prezent :) Aleksander był tylko dwa razy smutny; raz kiedy zamykali trampoliny i trzeba było schodzić a drugi raz kiedy zszedł z kolan Mikołaja i nie dostał prezentu.... lecz za chwilę się rozchmurzył bo dowiedział się, że musi odebrać go w innym miejscu gdzie rozdawały je śnieżynki :)
Radość dziecka była nie do opisania jak zobaczył te wszystkie różności i tyle dzieci - zwłaszcza, że cały tydzień chorował i siedział w domku.
Między stoiskami z grami i zabawami chodzili kelnerzy i roznosili słodkości dla najmłodszych by tym nie zabrakło czasami siły do zabawy, były również inne poczęstunki i napoje.

A po powrocie do domu czekało nas rozpakowywanie prezentu.... oj ile było radości a jak już rozdarł papier i zobaczył co jest w środku to widziałam w Jego oczach zachwycenie, zaskoczenie i radość chyba się nawet nie spodziewał (choć sam prosił w liście do Mikołaja o zestaw majsterkowicza ). W każdym bądź razie nowa zabawka poszła nawet z nami do kąpieli, to znaczy czekała w łazience aż Aleksander się umyje :)

Radość mojego dziecka pozwala mi powiedzieć, że ten dzień był udany!
















 Mój Kochany Pirat






No to teraz sam będzie w domu wszystko naprawiał, nie trzeba będzie wzywać żadnych specjalistów.

Zdjęć Mikołaja nie ma bo mamie nie udało się zrobić (za mnie zrobił fotograf zatrudniony przez firmę).


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Francja i jej 10 NAJ

Mój pierwszy dzień we Francji

Top 10 mojego regionu - Pikardia