Pierwsza tempete tego roku.

Przyszło nam mieszkać w takim miejscu gdzie pada jakieś osiem miesięcy w roku i tak samo wieje, więc nie dziwi mnie pogoda którą ostatnio doświadczamy. Nie można liczyć się tutaj z prognozą pogody bo zazwyczaj się nie zgadza. Poza tym aura zmienia się tutaj tak szybko jak mrugnięcie okiem, dla przykładu powiem, że oglądając ostatnio pogodę szczególnie patrzyłam na siłę wiatru, która w ciągu pół godziny uległa zmianie, może nie tak drastycznej ale jednak. Na początku pokazywało 120 km/h a po pół godzinie już 100 km/h. Różnica jest, ale głowę nadal urywa. Nie muszę chyba mówić jak niebezpieczne jest to jakże piękne zjawisko sztormu na morzu.
Film z tym nagraniem pewnie obiegł już cały świat. Na szczęście obyło się bez ofiar.


Wschodnią i północną część Francji nawiedziły silne wiatry ( w Picardii wiało 130km/h), była to pierwsza tak silna wichura w tym roku i zapewne nie ostatnia. Już zapowiadają kolejne wiatry choć nie tak silne jak poprzednio.
W Picardii było tak:
Ault



Mers les Bains (z widokiem na latarnię morską w Le Treport)


I jeszcze kilka zdjęć:
Ault








 Mers les Bains




Komentarze

  1. Ciężko mi sobie wyobrazić deszcz przez większość roku, w Nowej Zelandii już po 3 dniach bez słońca siada mi nastrój. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba musisz mocno trzymać swojego synka, żeby go wiatr nie porwał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubimy patrzeć na wybryki natury ale z bezpiecznej odległości :) a za rączkę zawsze i wszędzie :)

      Usuń
  3. Natura, a właściwie jej nieprzewidywalny charakter lubi pokazywać kto tu naprawdę rządzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to jest piękne i pokazuje, że my istoty ludzkie nie mamy z nią żadnych szans. Nie poskromimy natury.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Mój pierwszy dzień we Francji

Top 10 mojego regionu - Pikardia

Francuskie kino