Tam gdzie została największa część mnie

Ten post powstał w ramach projektu wakacyjnego Klubu Polki na Obczyźnie

Niby temat prosty ale powiem Wam, że jednak kiedy zaczęłam go pisać to przypomniało się mi nie tylko jedno wspaniałe miejsce a kilkadziesiąt!
Skupię się jednak na jednym, które zawsze będzie w moim sercu numerem jeden. To miejsce gdzie spędziłam swoje dzieciństwo, gdzie dorastałam, przeżywałam wzloty i upadki. Miejsce do którego zawsze będę wracać nie tylko myślami ale i osobiście. To właśnie tam chciałabym spędzać każdą wolną chwilę.

Miejscowość znajduje się w województwie zachodniopomorskim, powiecie drawskim, gminie Wierzchowo, a od morza dzieli nas 160 km. Znajduje się tak naprawdę w lesie (i tak potocznie nazywamy ją zwłaszcza między znajomymi) gdyż z każdej strony, gdzie się tylko nie obejrzysz jest las. Mieszkańcy bloków kiedy wyjrzą przez okno zobaczą z każdej strony las. To Świerczyna (od lasów świerkowych). A ten las jest naprawdę piękny. Dodatkowo daje wyżywienie nie jednej rodzinie gdyż w sezon letni przynosi jagódki a na jesień zbierają się grzybiarze.








W samej miejscowości jest piękny park z placem zabaw i prężnie działającą siłownią a niedaleko placu, po drugiej stronie ulicy, zasiał się samoistnie las. Wprawdzie niewielki, ale już kilka razy widziano tam dzikie zwierzątka jak sarenki czy dziki. Tak więc lasu mamy pod dostatkiem.



Świerczyna leży na pojezierzu Drawskim zatem mamy tutaj "troszkę" jezior i każde jest naprawdę urokliwe. Nie jednemu dają ochłodę latem i są pełne zdrowych rybek, więc w okolicach nie brakuje też rybaków. Poza tym znajdziesz tutaj cisze i spokój gdyż większość jezior jest... tak w lesie.









Miejscowość jest naprawdę niewielka bo zamieszkuje ją niecały tysiąc mieszkańców. Ale ma swoją szkołę, przedszkole i gimnazjum. Działa tutaj też klub piłkarski "Drzewiarz" . Jest to jeden z najstarszych klubów wiejskich w całym województwie. Działa od lat 50-tych XX wieku. A jego stadion znajduje się nie gdzie indziej jak w lesie :)




W samym sercu miejscowości jest jezioro, niewielkie ale można usiąść sobie i odpocząć. Każdy każdego tutaj zna ( jak to w wioseczkach bywa) i ludzie starają się być dla siebie życzliwi. Sąsiad sąsiada wesprze i pomoże.




Oczywiście mamy też pola, pagórki i temu wszystkiemu zawdzięczamy piękne widoki.




W moim sercu zawsze pozostaną codzienne zachody słońca. Pamiętam, kiedy byłam dzieckiem szłam na małe wzgórze, kładłam się na ziemi, najlepiej jeszcze w zbożu i czekałam na zachód słońca. W tym roku będąc z moim synkiem na wakacjach robiliśmy to samo z tym, że długo nie udało się nam usiedzieć w miejscu ale razem podziwialiśmy czerwone niebo.













A taki okaz można było spotkać czasami na ulicach, oczywiście nikogo nie gonił i nie ścigał.




Wakacyjny projekt dedykujemy akcji "AUTOSTOPEM DLA HOSPICJUM" - Przemek Skokowski wyruszył autostopem z Gdańska na Antarktydę, by zebrać 100 tys. zł. na Fundusz Dzieci Osieroconych oraz na rzecz dzieci z Domowego Hospicjum dla dzieci im. ks. E. Dutkiewicza SAC w Gdańsku. Na chwilę obecną brakuje 35 tys. Jeśli podoba Ci się nasz projekt, bardzo prosimy o wsparcie akcji dowolną kwotą. 



Komentarze

  1. Piękna okolica! I przepiękne zdjęcia. Nie udaje mi się czytać wszystkich postów w ramach projektu, ale zdaje się, że większość z nas pisze o miejscu, w którym spędziliśmy dzieciństwo. To chyba sporo o nas mówi. I o emigracji, i tęsknotach z nią związanych też. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Francja i jej 10 NAJ

Mój pierwszy dzień we Francji

Top 10 mojego regionu - Pikardia