Baks, Baksiu, Baksiulek...

Od dawna zastanawialiśmy się nad zwierzątkiem dla Aleksanderka. Niestety piesek odpadał bo już jeden w domu jest a poza tym nie wiem kto kogo by zamęczył bieganiem, pies czy Aleksander :) kot też, później bardzo długo zastanawialiśmy się nad akwarium i rybkami albo żółwikiem.... chomik- jak dla mnie ta opcja od razu odpadała, świnki morskiej nie chciał mieć w domu mąż ... Aż pewnego ranka stwierdził, że kupimy mu królika. Jak synek usłyszał, że tata kupi mu królika to już od razu wybrał kolor zwierzątka ( teraz trzeba było takiego znaleźć). Miał być wymarzony biały. W jednym sklepie nie było, w innym też nie... Na szczęście kolejny sklep okazał się strzałem w dziesiątkę. Był w prawdzie nie cały biały ( z domieszką szarego) ale jaśniutki :) w dodatku jak zobaczył Aleksandra  to drapał łapkami w szybkę tak jakby wiedział, że po niego właśnie się przyszło. Teraz trzeba było wybrać imię. Synek na żadne się nie zgadzał, miał być "biały" i tyle :) po wielu próbach udało się go przekonać i tak oto naszym nowym członkiem rodziny został Baks królik! I chyba wiedział od początku kto jest jego właścicielem bo tylko od mojego szkraba nie uciekał i dawał się jemu głaskać :) teraz nawet może się przytulić :)

Uważam, że to bardzo dobry pomysł by dziecko miało swoje zwierzątko. Dziecko nauczy się odpowiedzialności, będzie bardziej samodzielny, nauczy się rozpoznawać emocje, pozna co to cierpliwość i wrażliwość.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Francja i jej 10 NAJ

Mój pierwszy dzień we Francji

Top 10 mojego regionu - Pikardia